Koguty

Aleksander Fredro - "Koguty" - czytanki.pl

Aleksander Fredro

Koguty

Na dziedzińcu przy kurniku
Krzyknął kogut – kukuryku!
Kukuryku! – krzyknął drugi,
I dalej w czuby!
Biją skrzydła jak kańczugi,
Dzióbią dzioby,
Drą pazury
Aż do skóry.
Już krew kapie, pierze leci –
Z kwoczką uszedł rywal trzeci.
A wtem indor dmuchnął: – Hola! –
Stała się jego woła.
– O co idzie, o co chodzi?
Indor was pogodzi. –
Na to oba, każdy sobie:
– Przedrzeźniał się mej osobie.
– Moi panowie –
Indor powie –
Niepotrzebnie się czubiło,
Przedrzeźniania tu nie było;
Obadwa z jednej zapialiście nuty,
Boście obadwa koguty. –
Kiedy głupstwo jeden powie,
Głupstwo drugi mu odpowie;
Potem płacą życiem, zdrowiem.
Co rzec na to? Wiem – nie powiem.

Polecane wpisy

Od przybytku głowa nie boli.

Od przybytku głowa nie boli.

Oczy są zwierciadłem duszy.

Oczy są zwierciadłem duszy.

Noszył wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Noszył wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Nieszczęścia chodzą parami.

Nieszczęścia chodzą parami.

Nie wywołuj wilka z lasu.

Nie wywołuj wilka z lasu.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Nie śmiej się, dziadku, z cudzego wypadku.

Nie śmiej się, dziadku, z cudzego wypadku.

Nie pluj w studnię, bo może ci się zechce pić.

Nie pluj w studnię, bo może ci się zechce pić.

Nie od razu Kraków zbudowano.

Nie od razu Kraków zbudowano.

Nie mów hop, póki nie przeskoczysz.

Nie mów hop, póki nie przeskoczysz.