Magda wynajęła apartament z ogromnym oknem i widokiem na morze, choć zwykle wybierała najtańsze pokoje. Miała trzy dni urlopu i postanowiła, że tym razem będzie robić dokładnie to, co pokazują ludzie na fotografiach: śniadania na tarasie, białe ubrania i uśmiechy bez cienia zmęczenia.
Pierwszego poranka deszcz zacinał pod takim kątem, że na tarasie nie dało się ustawić kubka. Magda przeniosła stolik do środka i zrobiła zdjęcie tak ciasno wykadrowane, że nie było widać mokrych skarpet ani walizki z niedziałającym zamkiem. Podpisała: „Czas tylko dla siebie”. Natychmiast otrzymała kilkanaście zazdrosnych reakcji.
W południe spotkała sąsiadkę, która wystawiała na korytarz pudła z książkami. Kobieta miała na imię Iga i właśnie wyprowadzała się z mieszkania po rozstaniu. — Widzę u pani piękne zdjęcia — powiedziała, wskazując telefon. Magda zaskoczona spytała, skąd je zna. Iga pokazała konto, które od miesięcy obserwowała dla inspiracji.
Usiadły przy oknie z herbatą. Iga opowiedziała o pięciu latach, w których każde wspólne zdjęcie wyglądało szczęśliwie. Magda przyznała, że samotny wyjazd wcale nie jest jej wielkim marzeniem, lecz próbą przekonania samej siebie, że wszystko ma pod kontrolą. Obie roześmiały się z własnych, starannie zaprojektowanych wersji życia.
Po południu wyszły na plażę, choć wiało i piasek wpadał do butów. Nie zrobiły ani jednego zdjęcia. Iga zbierała kolorowe kamyki, a Magda obserwowała mewy uparcie walczące z wiatrem. Po raz pierwszy podczas tego wyjazdu nie zastanawiała się, jak wygląda z boku.
Wieczorem wrzuciła fotografię pustego kubka i szarego nieba. Podpisała ją: „Dzisiaj padało. Mimo to był dobry dzień”. Liczba reakcji była mniejsza niż zwykle. Za to sama Magda położyła telefon ekranem do dołu i zasnęła bez sprawdzania, czy komuś spodobało się jej życie.
Odkrywaj dalej
Więcej z działu „Dla dorosłych”
- Zegarmistrz i godzina, której nie było
- Cisza po niedzielnym obiedzie
- Ostatnie światło w kamienicy
- Kawiarnia na końcu listopada
- List, który przyszedł dwadzieścia lat za późno
- Legenda o „bracie leśnym”

