Listopad kończył się deszczem tak drobnym, że nie dało się ustalić, kiedy przemaka płaszcz. Lena weszła do kawiarni przy dworcu tylko dlatego, że pociąg spóźniał się czterdzieści minut. W środku pachniało skórką pomarańczową, starym drewnem i kawą, której nikt nie próbował nazywać wymyślnymi nazwami.
Wszystkie stoliki były zajęte oprócz jednego krzesła przy oknie. Siedzący tam mężczyzna przesunął gazetę i skinął głową. Lena podziękowała, zamówiła herbatę i zaczęła bezmyślnie sprawdzać połączenia. Telefon rozładował się dokładnie wtedy, gdy komunikat o opóźnieniu zmienił się na „brak informacji”.
— Podobno kiedyś podróżowało się bez tego urządzenia — odezwał się nieznajomy. — Podobno też ludzie rozmawiali z przypadkowymi osobami. Lena uśmiechnęła się mimo siebie. Mężczyzna przedstawił się jako Adam i przyznał, że od godziny czeka na siostrę, z którą pokłócił się wiosną.
Rozmawiali o drobiazgach: o najgorszych prezentach, ulubionych dworcach i pocztówkach, których nikt już nie wysyła. Z czasem Lena powiedziała, że wraca z rozmowy o pracę i nie wie, czy chce ją dostać. Adam nie radził. Zapytał tylko, po czym poznałaby, że decyzja jest naprawdę jej.
Kiedy do kawiarni weszła siostra Adama, oboje zerwali się niemal równocześnie. Przez chwilę patrzyli na siebie niepewnie, po czym kobieta wyciągnęła rękę. Lena odwróciła wzrok, czując, że jest świadkiem czegoś delikatnego. Na tablicy odjazdów zapowiedziano jej pociąg.
Przed wyjściem Adam podał jej papierową serwetkę. Napisał na niej tylko: „Nie każda przesiadka jest pomyłką”. Lena schowała ją do kieszeni. Następnego dnia odmówiła oferty, której jeszcze nie otrzymała, i pierwszy raz od dawna poczuła, że nie ucieka przed okazją, lecz idzie w wybranym przez siebie kierunku.
Odkrywaj dalej
Więcej z działu „Dla dorosłych”
- List, który przyszedł dwadzieścia lat za późno
- Legenda o „bracie leśnym”
- Nagi bruk
- Sen o chlebie
- Franio
- Ernestynka

