Opak

Wacław Potocki - "Opak" - czytanki.pl

Wacław Potocki

Opak

Przyjadę do szlachcica w przyjacielskiej sprawie.
Prosi mię za stół, aż w kącie na ławie
Karty, szachy, warcaby, dalej widzę księgę
Bez końca, bez początku, której gdy dosięgę,
Ledwiem mógł z starodawnej zrozumieć ramoty,
Że kiedysi świętych w niej bywały żywoty.
Miły Boże, pomyślę, tedy w jednej cenie
Krotofila i duszne u ludzi zbawienie?
I owszem, jeszcze w mniejszej, kiedy się warcaby
Nie przykrzą na każdy dzień, do księgi chybaby
W niedzielę, i to z rana; wstawszy od obiadu,
Znowu grać albo w się lać aże do upadu.
Anoż szlachcic, co wszyscy zową go porządnym,
Aleć się to da lepiej widzieć na dniu sądnym,
Gdzie jeżeli wytrącą marne życia zeszcie,
Wątpię, żeby się mu co mogło dostać w reszcie.

Polecane wpisy

Nieszczęścia chodzą parami.

Nieszczęścia chodzą parami.

Nie wywołuj wilka z lasu.

Nie wywołuj wilka z lasu.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Nie śmiej się, dziadku, z cudzego wypadku.

Nie śmiej się, dziadku, z cudzego wypadku.

Nie pluj w studnię, bo może ci się zechce pić.

Nie pluj w studnię, bo może ci się zechce pić.

Nie od razu Kraków zbudowano.

Nie od razu Kraków zbudowano.

Nie mów hop, póki nie przeskoczysz.

Nie mów hop, póki nie przeskoczysz.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Nie dziel skóry na niedźwiedziu.

Nie dziel skóry na niedźwiedziu.