Wrona i kokoszka

Iwan Kryłow - "Wrona i kokoszka" - czytanki.pl

Iwan Kryłow

Wrona i kokoszka

Kiedy książę pan Smoleński
dla zgotowania czelnym najezdnikom klęski
chciał, by się w potrzask do Moskwy dostali,
i poświęcił ją jako łup nowych Wandali,
wszyscy mieszkańcy – czy biedak, czy pan –
nie tracąc czasu, zgodnie, w jednej chwili
niby pszczoły wyroili
z rodzinnego miasta ścian.

Siedząca na dachu Wrona,
obojętna, niewzruszona,
obserwując z wysoka tłum płynący nisko,
spokojnie sobie czyściła nosisko.

„A wy, kumciu, co?… Czas w drogę! –
krzyknie z wozu Kokoszka. – Na co tu czekacie?
Powiadają, że za progiem
Nieprzyjaciel”.

A na to wrona:
„Ja go się nie boję.
Spokojnam o życie swoje.
Wy, kury, co innego: dla was groźny on.
Ale nikt nie gotuje i nie piecze wron.
Jeszcze raczej tu sobie
ochłap czy kość zarobię.
Żegnaj, Kokoszko, pa! Szczęśliwej drogi!”

Doczekała się nareszcie
gości nieproszonych w mieście.
Lecz ją, niestety, spotkał zawód srogi:
przybysz, głodem morzony,
jął polować na wrony
i z siostrami pospołu
też poszła do rosołu.

Kto łamie solidarność, opuszcza walczących,
często tak kończy:
z myślą o przypadkowych fortuny podarkach,
wpada jak wrona do garnka.

Polecane wpisy

Jaka praca, taka płaca.

Jaka praca, taka płaca.

Jak trwoga, to do Boga.

Jak trwoga, to do Boga.

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Jak dają, to bierz, jak biją, to uciekaj.

Jak dają, to bierz, jak biją, to uciekaj.

Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb ucięli.

Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb ucięli.

Grosz do grosza, a będzie kokosza.

Grosz do grosza, a będzie kokosza.

Gość w dom, Bóg w dom.

Gość w dom, Bóg w dom.