Pomidor

Jan Brzechwa - Pomidor - czytanki.pl

Jan Brzechwa

Pomidor

Pan pomidor wlazł na tyczkę
I przedrzeźnia ogrodniczkę.
„Jak pan może,
Panie pomidorze?!”

Oburzyło to fasolę:
„A ja panu nie pozwolę!
Jak pan może,
Panie pomidorze?!”

Groch zzieleniał aż ze złości:
„Że też nie wstyd jest waszmości,
Jak pan może,
Panie pomidorze?!”

Rzepka także go zagadnie:
„Fe! Niedobrze! Fe! Nieładnie!
Jak pan może,
Panie pomidorze?!”

Rozgniewały się warzywa:
„Pan już trochę nadużywa.
Jak pan może,
Panie pomidorze?!”

Pan pomidor zawstydzony,
Cały zrobił się czerwony
I spadł wprost ze swojej tyczki
Do koszyczka ogrodniczki.

Polecane wpisy

Gość w dom, Bóg w dom.

Gość w dom, Bóg w dom.

Głową muru nie przebijesz.

Głową muru nie przebijesz.

Głodnemu chleb na myśli.

Głodnemu chleb na myśli.

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

Dzieci i ryby głosu nie mają.

Dzieci i ryby głosu nie mają.

Dobry żart tynfa wart.

Dobry żart tynfa wart.

Dla chcącego nic trudnego.

Dla chcącego nic trudnego.

Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.

Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.