Telefon zadzwonił o szóstej rano, kiedy Piotr zdążył już zapomnieć, jak brzmi głos swojego szkolnego przyjaciela. Na wyświetlaczu pojawiło się imię „Marek”, zapisane jeszcze w czasach, gdy obaj mieli więcej czasu niż pieniędzy. Piotr odebrał z niepokojem, spodziewając się złych wiadomości.
— Nic się nie stało — powiedział Marek. — Właśnie jadę przez twoje miasto. Pomyślałem, że może napijemy się kawy. Piotr spojrzał na kalendarz: spotkania, termin oddania projektu, pilna rozmowa z klientem. Odpowiedział niemal automatycznie, że dzisiaj nie da rady.
Przez pół godziny nie mógł skupić się na pracy. Przypomniał sobie letnie wyprawy rowerowe, wspólną naukę przed maturą i dzień, kiedy Marek bez pytania przyjechał pomóc mu przeprowadzić się do pierwszego mieszkania. Przez ostatnie lata ich kontakt ograniczał się do życzeń wysyłanych jednym kliknięciem.
Piotr zadzwonił ponownie. Marek był już blisko obwodnicy. Ustalili, że spotkają się na stacji benzynowej przy zjeździe z miasta. Żaden z nich nie miał eleganckiego planu na to spotkanie. Kupili kawę w papierowych kubkach i usiedli przy stoliku obok automatu z napojami.
Rozmawiali przez czterdzieści minut. Marek opowiedział o nowej pracy, Piotr o zmęczeniu, którego nie potrafił nazwać. Śmiali się z dawnych zdjęć i milczeli bez skrępowania. Gdy Marek ruszał dalej, obaj wiedzieli, że nie odzyskają wszystkich lat. Mogą jednak przestać dokładać do nich kolejne.
Piotr spóźnił się na pierwsze spotkanie, ale świat się nie zawalił. Wieczorem wpisał do kalendarza datę ich następnej kawy. Obok terminów, które zwykle nazywał ważnymi, pojawiło się coś równie ważnego, choć nie można było tego wycenić ani rozliczyć w godzinach.
Odkrywaj dalej
Więcej z działu „Dla dorosłych”
- Nocny pociąg do początku
- Most nad starym kanałem
- Niedokończony portret
- Dom, do którego wraca się inaczej
- Ślady na śniegu
- Stół dla jednej osoby

