Anna malowała portret ojca od kilku miesięcy. Zaczynała od nowa za każdym razem, gdy twarz na płótnie wydawała jej się zbyt surowa albo zbyt łagodna. Ojciec siedział cierpliwie w fotelu, ale coraz częściej przysypiał. Był człowiekiem oszczędnym w słowach i nawet podczas pozowania odpowiadał krótkimi zdaniami.
Pewnego popołudnia zapytała, dlaczego nigdy nie powiedział jej, że jest dumny z jej pracy. Ojciec spojrzał na farby i słoiki z wodą. — Myślałem, że wiesz — odpowiedział. Anna odłożyła pędzel. Nie chciała kłótni, ale trudno było jej przyjąć zdanie, które przez lata musiała sobie dopowiadać.
Kilka dni później ojciec zachorował i sesje się skończyły. Na sztaludze pozostała twarz z niedomalowanym lewym okiem. Anna nie miała odwagi poprawiać obrazu bez modela. W warsztacie ojca znalazła wówczas pudełko z wycinkami z lokalnych gazet. Przechowywał wszystkie wzmianki o jej wystawach, nawet te najkrótsze.
Między papierami była fotografia Anny stojącej przed pierwszym obrazem sprzedanym na aukcji. Na odwrocie ojciec zapisał datę i jedno zdanie: „Zawsze wiedziałem, że potrafi”. Anna uśmiechnęła się przez łzy. Zrozumiała, że słowa, których potrzebowała, istniały, choć nigdy nie dotarły do niej właściwą drogą.
Gdy ojciec wyzdrowiał na tyle, aby usiąść w fotelu, pokazała mu znalezione pudełko. Tym razem nie czekała, aż on zacznie rozmowę. Powiedziała, że chciałaby słyszeć jego uznanie, a nie tylko odnajdywać je przypadkiem. Ojciec skinął głową, chwilę szukał słów i wreszcie wypowiedział je na głos.
Anna nie dokończyła lewego oka. Zostawiła portret taki, jaki był, a obok namalowała drugi — mniejszy, bez oficjalnej pozy i ciemnego tła. Na nim ojciec śmiał się, bo właśnie nieporadnie próbował wyjaśnić, jak długo uczył się mówić o uczuciach.
Odkrywaj dalej
Więcej z działu „Dla dorosłych”
- Nocny pociąg do początku
- Most nad starym kanałem
- Dom, do którego wraca się inaczej
- Telefon o szóstej rano
- Ślady na śniegu
- Stół dla jednej osoby

