W wagonie nocnego pociągu pachniało herbatą z termosu i wilgotnymi kurtkami. Alicja siedziała przy oknie, trzymając na kolanach teczkę z dokumentami. Rano miała podpisać umowę najmu niewielkiej pracowni w obcym mieście. Od lat marzyła o własnym zakładzie introligatorskim, ale teraz, gdy plan był bliski realizacji, każdy kilometr wydawał się argumentem przeciwko niemu.
Naprzeciw niej starsza kobieta wyciągnęła z torby robótkę. Przez długi czas obie milczały. Potem kobieta zapytała, czy Alicja jedzie w ważnej sprawie. — Nie wiem jeszcze, czy ważnej, czy głupiej — odpowiedziała. Starsza pasażerka pokiwała głową, jakby właśnie takiego zdania się spodziewała.
Opowiedziała, że mając czterdzieści osiem lat, pierwszy raz zapisała się na lekcje pływania. Przez miesiąc nie potrafiła oderwać stóp od dna basenu. — W końcu przestałam udawać, że boję się tylko wody — powiedziała. — Bałam się wyglądać na początkującą.
Alicja wyjęła z teczki szkic swojego przyszłego szyldu. Rozmawiały o papierze, starych okładkach i o tym, że ludzie często bardziej troszczą się o zachowanie pozorów niż o naprawienie rzeczy naprawdę ważnych. Kiedy konduktor ogłosił następny przystanek, Alicja zauważyła, że pierwszy raz od wyjazdu mówi o pracowni w czasie przyszłym, a nie warunkowym.
Przed świtem starsza kobieta wysiadła. Na pożegnanie podarowała Alicji małą, ręcznie zrobioną zakładkę. — Na pierwszą książkę, którą pani naprawi — powiedziała. Alicja została sama w przedziale, ale poczuła się mniej samotna niż wcześniej.
Rankiem podpisała umowę. Pracownia była skromna, ściany wymagały malowania, a ogrzewanie trzeszczało. Alicja powiesiła zakładkę obok drzwi. Wiedziała, że przed nią mnóstwo pracy i że może popełnić błędy. Nie chciała już jednak mylić początku z porażką.
Odkrywaj dalej
Więcej z działu „Dla dorosłych”
- Most nad starym kanałem
- Niedokończony portret
- Dom, do którego wraca się inaczej
- Telefon o szóstej rano
- Ślady na śniegu
- Stół dla jednej osoby

